|
Dzisiaj to przeczytałam! Do wszystkich facetów!! Będzie ostro, więc wolę uprzedzić, kogo pomijam w tym poście. A więc: - wiernych mężów, - porządnych mężczyzn, którym się po drodze kilka związków nie udało - wiadomo, że nie na wszystko ma się wpływ, - facetów, którzy szaleli albo jeszcze szaleją, ale dociera do nich prawda, że nie są idealni i ogólnie tych, którzy zakosztowali wprawdzie seksu, ale nie potępiają osób podobnych sobie i dwa razy się zastanowią, zanim kogokolwiek obrażą - jednym słowem, żyją i dają żyć innym.
Celowo napisałam "polscy" bo sorki, ale nawet Arabowie, którymi skądinąd tak bardzo gardzicie w zdecydowanej większości nie znają seksu aż do ślubu i tylko mogą sobie pomarzyć. A nasi co niektórzy "panowie" są tak łatwi i puszczalscy, że jak się patrzy na takich, to nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. Przykład? Klasyczny: imprezy, ale nie tylko. Podchmieleni panowie podpierający ściany, szukający nie wiadomo kogo i czego. Zrobiłyśmy kiedyś z przyjaciółkami na pewne imprezce mały test, z czystej ciekawości, ilu będzie chętnych. Po przetańczeniu z wybranym egzemplarzem kilku kawałków padała z naszej strony propozycja. Wiadomo jaka (uwaga, na samym zapytaniu się skończyło, po uzyskaniu odpowiedzi zmywałyśmy się). Odmawiało dwóch, może trzech na dziesięciu? Wniosek? Wyciągnijcie sami. Część z facetów można mieć za złoty pięćdziesiąt, co ja mówię, za darmo! Jeszcze drinka postawi. Śmiech na sali. Pewnie część z was sobie myśli: "Jak suka nie da, to pies nie weźmie". Żałosna wymówka. Trzeba dawać peniska przy każdej nadarzającej się okazji? No tak, przecież wycofanie się byłoby takie... niemęskie (sic!) A prawdziwy mężczyzna powinien grzecznie odmówić i tyle, nie puszczać się z byle kim. Facet "zaliczający" pannę pod dyskoteką jest dokładnie tyle samo wart, co i ona. I sam jest zaliczony. Kwestię perfidnie zdradzających mężów pozostawiam bez komentarza bo jest to już kompletne dno, a "przezabawnych" historyjek nie chce mi się już przytaczać. Ta kategoria jest poza wszelką konkurencją. Najlepsze jednak jest to, że obelgę "szmatka" najgłośniej wykrzykują właśnie te zużyte wycieruchy. Jak już przychodzi czas, że wypadałoby sobie życie ułożyć sobie życie, bo "trzydziestka na karku", wtedy zaczyna się jazda. Latawca nagle ogarnia amnezja i barwne wspomnienia z młodości ulegają zatarciu w cudowny sposób. Nagle sobie zaczyna wyobrażać taki ktoś, że święty jest. Poszukuje żony - i... chciałby rozejrzeć się za porządną, a jeszcze lepiej, żeby to była dziewica. Szczyt bezczelności. Sądzi taki, że mu się porządna kobieta niemalże "z urzędu" należy. A panienki, z którymi się niegdyś zabawiał, pozwala sobie nazwać "szmatką". Cóż, chamstwo nie zna granic. O ile się nie mylę, to te kobiety nikogo z takich wycieruchów do seksu nie przymuszały (a może trzeba by takim w sądach sprawy o gwałty pozakładać?). Każdy ma swój rozum. Ciekawe, o czym myślał taki wycieruch idąc do łóżka z łatwą panną? Przepraszam, tego pokroju faceciki, ale macie w głowach olej, czy jednak sieczkę? Więc na jakiej podstawie pozwalacie sobie oceniać te dziewczyny. A na porządną to już taki na pewno nie zasługuje. O tym, że wyżej wspomniane typy nie nadają się ani na mężów i ojców, nie wspominam, bo to jest logiczne. Ale ja powiem więcej, taki nie nadaje się nawet na kochanka. Seks to jest rzecz wspaniała i powinno się to wiązać z przeżyciami duchowymi. Tego łatwy facet na jedną noc nigdy nie zaoferuje. Co najwyżej obrzydzenie i politowanie w stosunku do własnej osoby. KOBIETY, NIE ŁUDŹCIE SIĘ! Notoryczni uwodziciele i latawce nie zmieniają się z dnia na dzień ani z roku na rok. A już na pewno nie zmienią się specjalnie dla was. Jeśli myśli się o kimś poważnie , należy zwrócić uwagę na to, co robił wcześniej. Przekalkulować i ocenić, tak jak oni oceniają i rozliczają nas. Dla kobiety też to ma bardzo duże znaczenie. Narzekacie, faceci, że wasze żony/dziewczyny są dla was w związkach takie albo inne, a w seksie nie chcą dla was zrobić jednej albo drugiej rzeczy. A może one mają jakieś konkretne powody? Niektórzy pomyślą, że jestem typem wrednej baby, wielbiącej pantoflarzy. Nic bardziej mylnego. Oczywiście wiem, czego facet oczekuje od związku - dobre jedzonko, piwko i mecze z kumplami. Dawania sobie tyle wolności, ile potrzeba dla siebie nawzajem. Posiadania swojego świata wspólnego i swoich przestrzeni oddzielnych, do których to drugie nie ma wstępu. Nie trzeba każdej minuty życia spędzać razem ani rozliczać się z czasu spędzonego oddzielnie. A decyzje, które dotyczą jego osoby, podejmuje on sam. Zgadza się, nie ma nic gorszego od kobiety - bluszczu. Ale TAKIE PRZYWILEJE to tylko dla tych PORZĄDNYCH. Takiego można przynajmniej wypuścić w świat szeroki bez obaw, że będę mieć rogi, które tynk z sufitu mi zeskrobią. Mężczyzno! Do ciebie należy wybór, czy jesteś tym prawdziwym przez duże "M", kochającym się tylko z miłości w stałych związkach, czy właśnie takim mało wartym zużytym. A jeżeli szalejesz i korzystasz z życia, korzystaj nadal, ale odpuść sobie obrażanie kobiet. I nie licz na związek z porządną. Uprzedzając cokolwiek, nie jestem feministką, ani wrogiem mężczyzn tym bardziej. Nie głoszę wyższości ani jednej ani drugiej płci. Nie chodzi o to, że już jest XXI wiek, czy coś w tym rodzaju. Traktować się trzeba równo i sprawiedliwie ze względu na PODSTAWOWE WARTOŚCI. To idealizm a nie feminizm. Spora różnica. Tyle ode mnie. ~DZIEWICA , 05.04.2009 02:41 |